Jednym z najczęstszych błędów przy zimowym ogrzewaniu mieszkania jest przegrzewanie pomieszczeń. Wiele osób podnosi temperaturę do 23–25°C, uznając, że „im cieplej, tym lepiej”, tymczasem optymalna temperatura w salonie wynosi około 20–22°C, a w sypialni 16–18°C. Każdy dodatkowy 1°C może zwiększyć zużycie energii nawet o około 5–6%, co w skali sezonu grzewczego przekłada się na wyraźnie wyższe rachunki. Przegrzewanie powoduje również nadmierne wysuszanie powietrza, a w konsekwencji – bóle głowy, problemy ze snem i obniżenie koncentracji. Błędem jest także całkowite zakręcanie grzejników w nieużywanych pomieszczeniach – duża różnica temperatur między pokojami sprzyja kondensacji pary wodnej na chłodnych ścianach i może prowadzić do rozwoju pleśni. Stabilne, umiarkowane ogrzewanie jest znacznie korzystniejsze niż gwałtowne nagrzewanie wychłodzonego mieszkania.
Drugim poważnym problemem jest ignorowanie wilgotności powietrza. Zimą, gdy na zewnątrz panuje mróz, powietrze zawiera bardzo mało pary wodnej – np. przy –10°C maksymalna zawartość wilgoci jest kilkukrotnie niższa niż przy +20°C. Po ogrzaniu takiego powietrza w mieszkaniu jego wilgotność względna może spaść poniżej 30%, podczas gdy komfortowy zakres to 40–60%. Monitorowanie domowej wilgotności powietrza jest więc bardzo istotne – dla zdrowia i komfortu. Zbyt suche powietrze podrażnia śluzówki, zwiększa podatność na infekcje i sprzyja elektryzowaniu się tkanin. Z kolei nadmierne uszczelnianie mieszkania i brak wietrzenia mogą prowadzić do wzrostu wilgotności powyżej 60%, szczególnie w kuchni i łazience, gdzie powstaje para wodna. Skraplanie się wilgoci na chłodnych przegrodach (mostkach termicznych, narożnikach ścian) tworzy środowisko sprzyjające rozwojowi grzybów. Kontrola warunków powinna więc obejmować nie tylko temperaturę, ale i wilgotność – najprościej za pomocą domowego higrometru takiego jak LB-103. Charakteryzuje się on eleganckim wyglądem, niewielkimi rozmiarami, prostą obsługą, a przede wszystkim – precyzją pomiaru!
Kolejnym błędem jest nieprawidłowe użytkowanie systemu grzewczego. Zasłanianie grzejników meblami lub ciężkimi zasłonami ogranicza konwekcję powietrza i zmniejsza efektywność ogrzewania nawet o kilkanaście procent. Rzadko przeprowadzane odpowietrzanie instalacji powoduje nierównomierne grzanie, a brak regulacji głowic termostatycznych uniemożliwia precyzyjne utrzymanie zadanej temperatury. Coraz większe znaczenie ma świadome zarządzanie ciepłem – obniżenie temperatury nocą o 1–2°C, korzystanie z programatorów czasowych czy systemów inteligentnego sterowania pozwala ograniczyć zużycie energii bez utraty komfortu. Równie istotna jest wentylacja: krótkie, intensywne wietrzenie przez 5–10 minut jest skuteczniejsze niż uchylone okno przez kilka godzin, które prowadzi do wychłodzenia ścian. Odpowiednie połączenie kontroli temperatury, wilgotności i sprawności instalacji stanowi podstawę zdrowego mikroklimatu w mieszkaniu podczas zimy.